Pracownia

wpis w: Decoremka | 2
Zastanawialiście się kiedyś, gdzie konkretnie powstają prace, które dla Was wykonuję? Jeśli tak – zapraszam na wycieczkę po mojej pracowni!
Ponieważ Decoremka to moja firma i jest to moje jedyne zatrudnienie, musiałam postarać się o porządne miejsce do pracy. Udało mi się przemeblować mieszkanie na tyle, aby jeden pokój mieć całkowicie do swojej dyspozycji. To niesamowity komfort – w porównaniu z moim poprzednim kącikiem, na który składał się mały stolik i jedna komoda, schowane w kącie salonu.
Jedna ściana to po prostu regały – pod sam sufit. W kartonowych pudłach znajduje się tam ogromna ilość materiałów. Większość jest opisana tak, abym mogła wszystko wygodnie znaleźć. Może wygląda nieco chaotycznie, ale uwierzcie mi – odnajduję się w tym bezbłędnie.
Przechowywanie słomianych podkładów zawsze było dla mnie sporym wyzwaniem. W końcu jednak umieściłam je w dużym worku – dzięki temu nie sypią się po całej pracowni. Leżą na najniższej półce w dodatkowym regale.
Róg pokoju, zaraz za drzwiami, to miejsce na sztuczne kwiaty. Użyłam do tego plastikowych organizerów na reklamówki z Ikei. Niesamowicie wygodne rozwiązanie, ponieważ wszystko jest dobrze widoczne i łatwo się je wyciąga.
Przykładowa półka z regału – u góry kwiaty piankowe, drobniejsze i listki. Niżej brzegowe dziurkacze, z którymi uwielbiam pracować. Parę mikrofonów do słodkich bukietów, karton z kwiatami wyrobowymi i pudełka, w których znajdują się resztki tasiemek i zebrane z biurka koraliki, kamyczki i inne drobiazgi.
Niżej bindownica, zapasy papierowych różyczek, których jestem ogromną fanką, karton ze stemplami, które od dawna mam zorganizować w jakiś sposób… ale chyba za rzadko ich używam, żeby się do tego zmotywować. Do tego zapasy organzy w różnych kolorach i rzeczy, które „może kiedyś się przydadzą…”.
Drugi regał – na wyższych półkach znajdują się książki florystyczne, wianki gotowe do sprzedaży i drobne dodatki, ale nie uchwyciłam tego na zdjęciu. W zielonym pudle trzymam taśmy, szerokie wstążki i siatki. Niżej kolejne stemple, druty florystyczne, pudry do embossingu, których nawet jeszcze nie rozpakowałam i półkrople.
Na samym dole znajdują się już zapasy – ogromne ilości papieru ksero, fotograficznego, kleju i drutów do bindowania… wyżej ścinki papierów posegregowane według wielkości. Osobno trzymam ścinki papieru całkiem białego.
Pomiędzy szerokimi regałami znajduje się jeden węższy. Przechowuję na nim różne rodzaje ozdobnego kartonu w plastikowych kuwetach, ale także papiery kolorowe, folie do laminatora, pianki, papier fotograficzny, bazy pod kartki… obok ogromne zapasy kleju i gołąbków.
Pod oknem, przy regałach znajdują się gilotyny i sizzix. Tego miejsca nie sfotografowałam zbyt dokładnie, ale nie wszystko ma jeszcze swoje miejsce. W tym momencie wykorzystuję nawet parapet – trzymam na nim laminator, folie do pakowania i część gotowych prac. W wąskiej szczelinie między regałem a ścianą znajdują się ogromne zapasy celofanu.
I wreszcie – miejsce tej przyjemniejszej części pracy. 🙂 Tutaj tworzę eboxy, kartki, wianeczki i całą resztę. Pod biurkiem znajduje się ogromny karton z kartonami, których używam do pakowania zamówień do wysyłki. W okresie świątecznym pozostałe miejsce zajmuje susz, którego często używam. Lubię mieć go pod ręką.
Metalowy organizer ze sklepu z narzędziami to miejsce na guziki, pręciki i większe z koralików, posegregowane kolorami. Niżej tablica do bigowania, jeden z lepszych zakupów, jakie zrobiłam. Absolutnie niezastąpiona.
Obok szafka na tusze, których używam sporadycznie, więc część kolorów wciąż nie jest rozpakowana. Pozostałe półeczki wykorzystuję na to, czego używam najczęściej, czyli mini kartoniki, kostki dystansujące itd.
Doniczki z Ikei to najlepsze organizery na podręczny sprzęt, trzymam w nich nożyczki ozdobne, sekator, cążki i wszystko, co przydaje się w pracach z papierem. Także widelec, na którego widok dziwią się prawie wszyscy odwiedzający moją pracownię. 🙂 Pistolet klejowy jest z firmy Bosch i absolutnie polecam każdemu. Pracowałam z wieloma, ten jest pierwszym, do którego nie mam żadnych zastrzeżeń.
Pod biurkiem ulubione szuflady mojej córki – koraliki, kamyczki, perełki, kwiatuszki i drobne dodatki. To te elementy, które najczęściej znajduję później w jej zabawkach, podczas sprzątania.
Jeszcze jeden rzut na wiszące półki. Są od scrapmebli i jestem z nich naprawdę bardzo zadowolona, szczególnie z stojaka na wstążki. Przy dużej ilości kolorów i szerokości ciężko byłoby mi się bez niego obyć. Dziurkacze też znalazły swoje miejsce.
Zaraz obok – i przy wejściu – miejsce pracy biurowej. Tutaj dodaję posty, obrabiam zdjęcia, męczę się z fakturami i wykonuję całą masę innej, papierkowej roboty. Spędzam tu naprawdę bardzo dużo czasu. Biurko ma tablicę magnetyczną, po której można pisać, więc wykorzystuję ją do planowania kolejnych działań na stronie. Na krześle fartuch florystyczny, którego używam zwłaszcza w okresie świątecznym. Pod ręką zawsze muszę mieć organizer. Nie wyobrażam sobie pracy bez niego.
Na biurku stoją najpotrzebniejsze segregatory i książki, które zamierzam przeczytać (lista jest długa…) lub te, do których lubię wracać. Pozostałe trzymam razem z poradnikami florystycznymi i katalogami hurtowni na regale po drugiej stronie.
Obok stojak na papiery do scrapbookingu, kolejny od scrapmebli. Ten również polecam, bo zajmuje niewiele miejsca a potrafi pomieścić nawet bardzo dużą kolekcję papierów.
Papiery mam posegregowane kolorystycznie lub tematycznie (Walentynki, Wielkanoc, Boże Narodzenie itd.). Każdy rodzaj znajduje się na wysuwanej półeczce, co daje do nich bardzo dobry dostęp.
Muszę przyznać, że chociaż spędzam w tym pokoju praktycznie całe dnie, nie mogę się wciąż tym nacieszyć. Parę kwestii wciąż zostaje do dopieszczenia, ale udało mi się już wypracować taki system pracy, który najbardziej mi odpowiada. A jak Wam się podoba moja pracownia?
Magdalena Kądziołka

2 Responses

  1. Ania

    Wow!
    Przy koralikach mówię do mężą:
    – Patrz na to!
    – Co to? – pyta B.
    – Nie wiem, ale wszystko ma osobny pojemniczek 🙂

    Bardzo dużo tego masz! I na moje „Monkowe” oko (B się śmieje, że jestem jak detektyw Monk), jest świetnie zorganizowane. Taki warsztat plus cudowna wyobraźnia i nic dziwnego, że takie cudeńka tworzysz!

    Pozdrawiam serdecznie:)

  2. ania

    Zakochałam się w Twojej pracowni. Ja mam na koncie tylko kilka wybuchających pudełek i dwa albumy ze zdjęciami… nie zajmuję się tym też na co dzień, tylko okazyjnie i dla najbliższych, ale taka pracownia… marzenie ;-)!

Zostaw Komentarz